Mówi się, że nowoczesne problemy wymagają nowoczesnych rozwiązań, ale chęć urwania się z pracy pozostaje stara jak świat. W chińskim mieście Wenzhou urzędnicy postanowili połączyć technologię z… zajęciami plastycznymi, aby oszukać system kontroli obecności. To historia, która pokazuje, że ludzka pomysłowość nie zna granic, zwłaszcza gdy w grę wchodzi wolne popołudnie.
Papierowe twarze zamiast kolegów
Pracownicy jednego z komitetów dzielnicowych znaleźli sposób na ominięcie zaawansowanego systemu biometrycznego. Zamiast fizycznie stawiać się w biurze, drukowali zdjęcia twarzy swoich współpracowników i tworzyli z nich proste maski. Dzięki temu jedna osoba mogła „odbić” obecność za wielu nieobecnych kolegów. Co ciekawe, mózgiem całej operacji był sam sekretarz komitetu, który przewodził tej grupie „innowatorów”.
Wielki Brat patrzy
Sprytny plan legł w gruzach dzięki obywatelskiej postawie jednego z mieszkańców, który zgłosił podejrzenia. W reakcji na donos, nad skanerem twarzy zamontowano ukrytą kamerę. To ona uwieczniła moment, w którym pracownicy przykładali do czytnika papierowe wydruki. Nagranie stało się dowodem na to, jak łatwo można oszukać technologię analogowymi metodami.
W sieci zawrzało. Komentujący nie zostawili na urzędnikach suchej nitki, określając ich zachowanie mianem korumpującego i domagając się wyciągnięcia konsekwencji. Oburzenie jest tym większe, gdy weźmie się pod uwagę surową kulturę pracy w sektorze prywatnym. Z drugiej strony pojawiły się też głosy krytykujące sensowność sztywnych godzin pracy dla personelu osiedlowego. Jedno jest pewne – ten biurowy „lifehack” raczej nie wejdzie do kanonu dobrych praktyk.
Fotografia: pixabay.com

