Witamy w nowym roku, choć dla służb ratunkowych wejście w niego było wyjątkowo pracowite i wyczerpujące. Bilans nocy sylwestrowej w naszym województwie to ponad 370 interwencji pogotowia ratunkowego. Niestety, głównym winowajcą wielu niebezpiecznych zdarzeń był tradycyjny brak umiaru w procentach oraz brawura przy odpalaniu fajerwerków.
Ratownicy w ciągłym biegu
Zamiast szampana, wielu mieszkańców potrzebowało pilnej pomocy medycznej. Karetki najczęściej wzywano do różnego rodzaju urazów – od bolesnych upadków na ulicy i pobić, po poparzenia spowodowane niefortunnym wybuchem petard. Zdarzały się też nagłe zaostrzenia chorób serca czy prozaiczne, ale dokuczliwe bóle brzucha.
W samej stolicy województwa sytuacja była bardzo napięta. Jak relacjonują przedstawiciele pogotowia, w noc sylwestrową zespoły ratownictwa na terenie Szczecina interweniowały ponad 90 razy, a do najczęstszych przypadków należały urazy oraz osoby leżące w miejscach publicznych. Pomoc była też potrzebna przy dusznościach.
Koszalin: alkohol i awantury
Również w Koszalinie syreny wyły nadzwyczaj często. Ratownicy wyjeżdżali na pomoc ponad 30 razy, ratując ofiary pobić, wybuchów petard, a także osoby wychłodzone czy z nagłym zatrzymaniem krążenia. Nie próżnowali też tamtejsi policjanci, którzy zanotowali tej nocy aż 89 interwencji.
Mundurowi nie owijają w bawełnę, wskazując główne przyczyny zamieszania. Z policyjnych doniesień wynika wprost, że większość tych interwencji to libacje czy domowe awantury spowodowane przez osoby po spożyciu. Miejmy nadzieję, że reszta roku upłynie nam wszystkim znacznie spokojniej i bezpieczniej.
Fotografia: pixabay.com

