Zimowa aura w Koszalinie zachęca do wyjścia na dwór, ale nie każda zabawa kończy się tylko na uśmiechu. Pod słynnym pomnikiem Płonących Ptaków Władysława Hasiora doszło do mrożących krew w żyłach scen. Grupa dzieci zjeżdżająca na sankach z dużą prędkością niemal wpadała prosto pod koła samochodów jadących ruchliwą ulicą Gdańską.
Zabawa na krawędzi ryzyka
Świadkiem tych zdarzeń była jedna z mieszkanek Koszalina, którą mocno zaniepokoiła brawura młodych saneczkarzy. Zauważyła ona, że niektóre dzieci zatrzymują się dopiero na drodze, inne zaledwie kilka centymetrów od jezdni. Co najbardziej uderzające, dzieci te pozostawały tam bez widocznej opieki dorosłych.
Uważam, że to, co dzieje się aktualnie przy pomniku, nie powinno mieć miejsca – alarmuje wstrząśnięta kobieta. Jak dodaje, gdy zapytała chłopców o ich rodziców, otrzymała informację, że czekają oni w samochodzie na parkingu. Niestety, prośby o przerwanie niebezpiecznych zjazdów zostały przez młodzież zignorowane.
Policja przypomina o zasadach
Choć w tym konkretnym miejscu nie ma formalnego zakazu używania sanek, funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie nie kryją obaw. Mundurowi podkreślają, że wspólna odpowiedzialność, ostrożność oraz rozwaga pozwolą uniknąć niebezpiecznych sytuacji i sprawią, że zimowe szaleństwo nie skończy się tragedią.
O czym warto pamiętać, wybierając miejsce na sanki?
- Lokalizacja: Wybieraj tereny pozbawione drzew, krzewów i nierówności, z dala od parkingów i dróg.
- Nadzór: Dzieci powinny bawić się pod nieustanną opieką dorosłych, a nie przy ich zdalnej obecności w aucie.
- Bezpieczeństwo: Absolutnie unikaj górek znajdujących się w pobliżu akwenów i ruchliwych tras.
Policjanci apelują do rodziców, by w te pogodne dni zwracali szczególną uwagę na swoje pociechy. Chwila nieuwagi w pobliżu ulicy Gdańskiej może kosztować zdrowie, a nawet życie. Wybierajmy mądrze miejsca do zimowych szaleństw!
Fotografia, źródło: Gemini

