Studniówka to zazwyczaj czas poszukiwania idealnej kreacji, nauki poloneza i stresu przed maturą. Jednak w Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 1 w Piotrkowie Trybunalskim tegoroczne przygotowania zamieniły się w scenariusz filmu sensacyjnego. Wszystko przez „przedsiębiorczą” mamę z komitetu rodzicielskiego, która postanowiła zniknąć tuż przed imprezą.
Gdzie się podziało 13 tysięcy?
Kobieta pełniła funkcję skarbnika i była odpowiedzialna za zbiórkę funduszy na bal. Rodzice wpłacali niemałe kwoty – 350 zł za ucznia lub 700 zł z osobą towarzyszącą. W sumie uzbierało się ponad 13 tysięcy złotych. Niestety, gdy nadszedł czas rozliczeń, kontakt ze skarbniczką się urwał, a pieniądze rozpłynęły się w powietrzu.
Zanim kobieta ostatecznie zniknęła, atmosfera zrobiła się gorąca. Gdy inni rodzice zaczęli upominać się o wpłacone środki, ta odgrażała się w wulgarny sposób, zapewniając, że pieniądze odda. Na zapewnieniach się skończyło, a rodzice – chcąc ratować bal swoich dzieci – musieli sięgnąć do kieszeni po raz drugi.
Wielka ucieczka i happy end dla córki
Obecnie sprawą zajmuje się policja, która przesłuchuje świadków i poszukuje nieuczciwej skarbniczki. W kuluarach mówi się nawet o pozwie zbiorowym. W całej tej historii najbardziej poszkodowana wydaje się być jednak córka kobiety. Nastolatka ze wstydu wyprowadziła się do babci i nie chciała słyszeć o pójściu na studniówkę. Na szczęście klasa stanęła na wysokości zadania – koledzy i koleżanki namówili ją do udziału w zabawie, udowadniając, że przyjaźń jest ważniejsza niż wybryki dorosłych.
Nasz komentarz: To się nazywa „bal za wszelką cenę”. Miejmy nadzieję, że uciekająca skarbniczka nie bawi się teraz za te pieniądze na innej imprezie, bo to byłaby już doprawdy… najdroższa wejściówka w historii Piotrkowa!
Fotografia: pixabay.com

