Dolny Śląsk znów wyznacza trendy na polskich torach. Koleje Dolnośląskie właśnie ogłosiły przetarg na zakup innowacyjnych, prototypowych pociągów, jakich w naszym kraju jeszcze nie było. To prawdziwy przełom w transporcie publicznym, który łączy nowoczesność z troską o środowisko.
Ekologia na pełnych obrotach
Chodzi o jednostki dwusystemowe. Co to oznacza w praktyce? Pociągi będą korzystać z klasycznej sieci trakcyjnej, ale tam, gdzie jej brakuje, przełączą się na napęd zeroemisyjny. To ekologiczny strzał w dziesiątkę, który ma zastąpić wysłużone silniki diesla. Producenci mają spore pole do popisu – alternatywnym źródłem energii mogą być baterie, superkondensatory lub ogniwa wodorowe.
Transport w Unii Europejskiej odchodzi od pojazdów spalinowych, a ponieważ nie wszystkie trasy w regionie są zelektryfikowane, trzeba szukać nowoczesnych rozwiązań. To idealny sposób na to, by przetestować nowe technologie, w tym wodorowe, i za kilka lat mieć ogromne doświadczenie w zakresie najnowocześniejszych systemów.
Kiedy wskoczymy na pokład?
Na nowe maszyny musimy jeszcze chwilę poczekać. Pierwsze prototypy powinny pojawić się na torach za około dwa i pół roku. Po ich dostarczeniu ruszy specjalny program pilotażowy, który potrwa 12 miesięcy. Koleje Dolnośląskie chcą mieć pewność, że wszystko działa bez zarzutu, zanim składy na stałe wpiszą się w krajobraz województwa.
Warto wiedzieć, co znajdzie się wewnątrz nowych pociągów:
- Minimum 120 miejsc siedzących dla pasażerów.
- Trzy pary drzwi, co ułatwi szybkie wsiadanie i wysiadanie.
- Klasyczny pantograf do pobierania energii z sieci.
Docelowo na dolnośląskie trasy może wyjechać nawet 18 takich jednostek. Co ciekawe, zwycięzców przetargu może być dwóch, co pozwoli przewoźnikowi przetestować różne rozwiązania techniczne jednocześnie.
Fotografia: pixabay.com

