W Cewlinie i okolicach zawrzało, a wszystko przez plany budowy ogromnej kopalni odkrywkowej kruszywa. Inwestycja o powierzchni około 25 hektarów wywołała natychmiastowy opór mieszkańców, którzy powołali specjalne stowarzyszenie, by bronić swojej małej ojczyzny. Ludzie obawiają się nie tylko nieustannego hałasu, kurzu i drgań, ale przede wszystkim nieodwracalnego zniszczenia terenów, które do tej pory kojarzyły się ze spokojem i naturą.
Przyroda pod lupą ekspertów
Pierwsze zwycięstwo mieszkańców jest już faktem – inwestor został zobowiązany do sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko. Szczególnie istotny jest wpływ inwestycji na wody gruntowe, ponieważ obszar ten oddziałuje mniejszym lub większym stopniu na Jezioro Lubiatowskie oraz rzekę Dzierżęcinkę. Inwestor ma trzy lata na złożenie dokumentu, a jeśli tego nie zrobi, gmina zapowiada wystąpienie o całkowite zaniechanie realizacji przedsięwzięcia.
Domy i rolnictwo zamiast kopalni
Lokalni aktywiści patrzą jednak dalej w przyszłość. Zamierzają wnioskować o to, aby w nowym planie ogólnym gminy znalazły się zapisy blokujące tak duże inwestycje przemysłowe. Argumenty są jasne: gmina w swoich dokumentach rozwojowych zakłada przede wszystkim zabudowę jednorodzinną oraz rolnictwo, a kopalnia kruszywa zupełnie nie wpisuje się w ten krajobraz.
- Społeczny sprzeciw: W walkę zaangażowały się dwa lokalne stowarzyszenia.
- Ochrona wód: Kluczowym punktem sporu jest bezpieczeństwo lokalnych rzek i jezior.
- Nowe zasady: Mieszkańcy chcą, by prawo lokalne chroniło ich przed uciążliwym przemysłem.
Pierwszy cel został już osiągnięty, ale walka trwa dalej – to wiadomość, która niesie się po gminie Manowo. Determinacja mieszkańców pokazuje, że nie oddadzą swojej ciszy i czystego powietrza bez walki, a każda kolejna decyzja urzędników będzie pod ich ścisłą kontrolą.
Fotografia: pixabay.com

