Amerykańska armia uchodzi za najpotężniejszą na świecie, ale gdy na horyzoncie pojawia się arktyczny mróz i „lokalsi” na nartach, sytuacja zaczyna wyglądać zgoła inaczej. Jak donosi dziennik „The Times”, podczas ostatnich ćwiczeń Joint Viking 2025 w Norwegii, żołnierze z USA dostali niezłą lekcję pokory od swoich fińskich kolegów. 🎿
Fińska litość dla giganta
Z raportu wynika, że amerykańscy mundurowi radzili sobie w ekstremalnych warunkach na tyle słabo, że prowadzący ćwiczenia instruktorzy musieli interweniować. Sytuacja była dość zabawna (choć pewnie nie dla Amerykanów), ponieważ poproszono fińskich rezerwistów o złagodzenie swoich działań, byle tylko nie dobijać moralnie sojuszników zza oceanu. Amerykanie wyraźnie odstawali od Skandynawów i Brytyjczyków, którzy w śniegu czują się jak ryby w wodzie. ❄️
Bez „know-how” ani rusz
Choć technologia z USA robi wrażenie, w arktycznych rejonach to Europa rozdaje karty. Eksperci ostrzegają, że samo ogłaszanie militarnego dostępu do terenów takich jak Grenlandia przez Donalda Trumpa to za mało. Kluczowe jest doświadczenie, a to leży po stronie państw skandynawskich.
Dlaczego to takie ważne? Oto kilka powodów:
- Surowce: Północ to skarbnica bogactw, o które wkrótce może zacząć się walka.
- Szkolenie: Ekstremalne zimno wymaga specjalistycznego sprzętu i wiedzy, której Amerykanom obecnie brakuje.
- Relacje: Irytowanie doświadczonych sojuszników brakiem przygotowania może utrudnić współpracę w ramach NATO.
Wniosek? Nawet bycie „najwspanialszym krajem świata” nie pomoże, gdy nie wiesz, jak rozpalić ognisko przy minus trzydziestu stopniach! 🧤🔥
Fotografia, źródło: joemonster.org

