Wygląda na to, że natura postanowiła spłatać nam małego figla! Obecnie zmagamy się z niskim stanem wód morskich i śródlądowych, co sprawiło, że skruszony lód na Odrze po prostu… stanął w miejscu. 🛑
Korek na rzece
Zazwyczaj lód grzecznie spływa sobie w stronę Bałtyku i jeziora Dąbie, ale tym razem kra powiedziała „stop”. Przez wyjątkowo niski poziom wody lodowe bryły nie mają jak płynąć dalej i utknęły na odcinkach Regalicy oraz Odry. Na szczęście specjaliści od gospodarki wodnej trzymają rękę na pulsie, choć przyznają, że bez wyższej wody lód sam nie ruszy. 🧊👀
Statki idą gęsiego
Choć warunki dla kapitanów są obecnie dość wymagające, nie ma ryzyka, że promy w Świnoujściu zostaną uziemione. Aby uniknąć paraliżu i zapewnić bezpieczeństwo, wdrożono specjalne procedury: 🚢✨
- Codziennie statki wchodzące i wychodzące z portu są formowane w specjalne konwoje.
- Na samym przodzie płyną „siłacze”, czyli jednostki z odpowiednią klasą lodową i dużą mocą maszyn.
- Za nimi, w bezpiecznym tunelu, płyną słabsze statki, którym te silniejsze po prostu torują drogę.
To trochę jak jazda za pługiem śnieżnym, tylko na wodzie! Dzięki temu ruch w porcie odbywa się płynnie, mimo lodowych przeciwności. ✅
Kiedy wróci woda?
Skąd w ogóle ten problem? Okazuje się, że to zjawisko chwilowe, wywołane przez uparty wiatr, który przez wiele dni spychał wodę powierzchniową z Bałtyku w kierunku zachodnim. Winny jest układ baryczny kręcący się nad Cieśninami Duńskimi. 🌬️🇩🇰
Mamy jednak dobre wieści! Eksperci zapowiadają, że ten stan nie będzie trwać wiecznie. Według najnowszych prognoz poziom wody na Bałtyku ma się podnieść już w najbliższych dniach, więc lodowy zator wkrótce powinien stać się tylko wspomnieniem. 🌊🌤️
Fotografia: pixabay.com
