Świat ledwo przetrawił pomysł inteligentnych okularów dla kurierów, a tu kolejna niespodzianka z frontu nowoczesnych technologii. Znana sieć z burgerami postanowiła zafundować swoim pracownikom nowego wirtualnego kolegę. Ten sprytny asystent, nazwijmy go „głosem w słuchawce”, zamieszka bezpośrednio w zestawach używanych przez załogę restauracji i pomoże im w codziennych obowiązkach. 🎧
Pomocnik czy wirtualny szpieg? 🕵️♂️
Oficjalnie sztuczna inteligencja ma być wielkim wsparciem w dynamicznym, gastronomicznym środowisku. System będzie służyć radą i integrować różne dane w wielu sytuacjach:
- Przepisy pod ręką: błyskawicznie odpowie na pytanie, ile plasterków bekonu powinno wylądować w konkretnej kanapce. 🥓
- Szybkie sprzątanie: krok po kroku wyjaśni, jak umyć sprzęt kuchenny. 🧽
- Inteligentne menu: jeśli skończą się nuggetsy albo zepsuje maszyna, bot sam usunie niedostępny produkt z wirtualnych tablic i aplikacji w kilkanaście minut. 📉
Brzmi jak marzenie każdego pracownika? Oczywiście, ale jest w tym pewien mały haczyk. Bot został również przeszkolony z dobrych manier. Będzie pilnie nasłuchiwać, czy z ust obsługi padają takie magiczne słowa jak „proszę”, „dziękuję” czy „witamy”. 🗣️
Uprzejmość na żądanie algorytmu 📊
Zarząd sieci uspokaja i przekonuje, że to wyłącznie narzędzie szkoleniowe, mające odciążyć menedżerów. System ma podobno nie nagrywać rozmów i nie oceniać konkretnych osób, a jedynie zbierać ogólne, anonimowe dane o poziomie życzliwości w danym lokalu. Szefowie zobaczą na wykresach, jak bardzo ich zespół jest miły dla klientów. Mimo tych zapewnień, w internecie błyskawicznie pojawiły się głosy, że to po prostu kolejny poziom kontroli przypominający nieco dystopijny film. Padają też słuszne obawy o to, czy maszyna potrafi dobrze odczytać kontekst wypowiedzi. Z tego powodu trwają już prace nad tym, aby algorytm wyłapywał nie tylko słowa kluczowe, ale też odpowiednią intonację i ton głosu. 🎭
Obecnie znana sieć z burgerami testuje to rozwiązanie w około 500 amerykańskich lokalach, ale do końca 2026 roku asystent ma trafić do wszystkich restauracji za oceanem. Co ciekawe, fastfoodowy gigant wciąż podchodzi z dużą rezerwą do w pełni automatycznych okienek drive-thru. Trafnie zauważono w zakulisowych opiniach, że nie każdy klient ma ochotę rozmawiać wyłącznie z maszyną i wciąż liczy się ludzki kontakt. Zobaczymy jednak, czy ci sami klienci odczują różnicę między spontanicznym uśmiechem załogi, a wymuszonym przez czujne ucho algorytmu „dziękuję”! 😉
Fotografia: pixabay.com

