Referendum spalone na starcie
Miało być wielkie sprzątanie w urzędzie, a wyszło… wielkie nic. Komisarz Wyborczy w Szczecinie po raz kolejny powiedział „pas” i odmówił przyjęcia powiadomienia o referendum w Nowogardzie. Inicjatorzy akcji bardzo chcieli wysłać burmistrza i radę miejską na wcześniejszą emeryturę, ale zapomnieli o podstawowych zasadach gry. 🧐
Jeden błąd, który zmienił wszystko
Diabeł tkwi w szczegółach, a konkretnie w prawie wyborczym. Aby w ogóle myśleć o referendum gminnym, potrzebna jest grupa co najmniej pięciu inicjatorów, którzy mają prawo wybierać daną radę. Tymczasem okazało się, że jeden z pięciu organizatorów nie jest przypisany do żadnego stałego obwodu głosowania w gminie. W praktyce oznacza to, że nie może on głosować na lokalnych radnych, więc nie może też inicjować ich odwołania. 📉
Co dalej z akcją?
Sytuacja wygląda na patową. Decyzja komisarza zamyka drogę do przeprowadzenia referendum w tym terminie, a na samą decyzję nie przysługuje standardowe odwołanie. Jedyne, co pozostaje inicjatorom, to:
- Złożenie skargi do Państwowej Komisji Wyborczej,
- pogodzenie się z faktem, że formalności to nie przelewki. 📋
Wygląda na to, że w Nowogardzie na razie wszystko zostaje po staremu. Pamiętajcie – jeśli chcecie robić polityczne rewolucje, najpierw sprawdźcie, czy na pewno jesteście dopisani do listy wyborców! 🤜🤛
Fotografia: pixabay.com

