Widzenie w całkowitych ciemnościach kojarzy się z drogim sprzętem wojskowym lub filmami szpiegowskimi, ale wkrótce może stać się codziennością. Tradycyjne kamery na podczerwień wymagają kosztownych detektorów, a nierzadko także skomplikowanego chłodzenia. Naukowcy z Australii oraz USA postanowili rozwiązać ten problem zupełnie inaczej i zamiast uczyć aparaty widzenia w podczerwieni, przekształcili samo docierające do nich światło. 🔬
Badacze stworzyli ultracienki ekran optyczny z kwarcu, pokryty specjalną metapowierzchnią z dwutlenku tytanu oraz nanocząstkami zawierającymi iterb i erb. Ta miniaturowa konstrukcja pochłania niewidzialne fotony bliskiej podczerwieni i natychmiast zamienia je w światło widzialne – przede wszystkim czerwone oraz zielone. Dzięki temu obraz fizycznie zmienia kolor jeszcze zanim dotrze do kamery, co pozwala na użycie zupełnie zwyczajnej, taniej matrycy krzemowej. 💡
Co najważniejsze, nanostruktury działają jak miniaturowa pułapka na fale elektromagnetyczne i zapewniają ponad 1000-krotne wzmocnienie sygnału, gwarantując czytelny obraz nawet pod różnymi kątami padania światła. Choć na razie rozwiązanie działa z aktywnym podświetleniem podczerwonym i nie jest jeszcze klasyczną termowizją pokazującą ciepło ciał, to nocne wyprawy i podglądanie świata po zmroku mogą wkrótce stać się tanie jak barszcz! 🔦🦉
Fotografia: pixabay.com

