Choć słupki rtęci w regionie powoli idą w górę, krajobraz wciąż przypomina ten zimowy – jeziora, stawy i rzeki nadal skute są warstwą lodu. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, bo tafla wcale nie jest stabilna. Służby ratunkowe biją na alarm i przestrzegają przed spacerami po zamarzniętych akwenach. Strażacy z Kołobrzegu postanowili nie czekać na tragedię i w ramach ćwiczeń przetestowali swoje umiejętności w Parku Dąbrowskiego.
Nie igraj z losem
Ćwiczenia ratownictwa wodno-lodowego to nie zabawa, ale przygotowanie do najgorszego scenariusza. Specjaliści stawiają sprawę jasno: nie wchodzimy na zamarznięte akweny. Często słyszy się, że bezpieczna warstwa lodu to około 10 centymetrów, ale to bardzo złudne przekonanie. Fakt, że w jednym miejscu lód jest gruby, nie oznacza, że metr dalej nie jest cienki jak papier i nie załamie się pod ciężarem człowieka.
Wyścig z czasem
Strażacy są gotowi na każdą ewentualność, dysponując kamizelkami wypornościowymi i suchymi skafandrami, które chronią ich przed lodowatą wodą. My jednak takiego sprzętu na spacer nie zabieramy. Ratownicy przypominają, że w przypadku wpadnięcia do wody czas jest kluczowy, ponieważ już po trzech minutach następuje krytyczne wychłodzenie organizmu.
Co robić, gdy widzimy wypadek?
- Jak najszybciej wezwać pomoc.
- Próbować podać poszkodowanemu gałąź, linę lub nawet szalik.
- Pod żadnym pozorem nie zbliżać się do przerębla na stojąco – należy się czołgać, by rozłożyć ciężar ciała.
Fotografia: pixabay.com

