Tego zgłoszenia strażacy z OSP Ożarów Mazowiecki długo nie zapomną. W ubiegłym tygodniu na numer alarmowy zadzwonił mocno zdenerwowany kierowca przejeżdżający trasą S8 w okolicach węzła Warszawa Zachód. Z jego relacji wynikało, że sytuacja jest poważna – na jezdni miały leżeć dymiące i rozżarzone do czerwoności węgle, które zagrażały bezpieczeństwu podróżnych.
Gorąca akcja i zimny prysznic
Służby ratunkowe natychmiast ruszyły w stronę miejscowości Mory, gotowe na walkę z żywiołem. Na miejscu okazało się jednak, że czujność zgłaszającego była nieco… nadmierna. Strażacy nie zastali tam żadnych płonących węgli, a zamiast groźnego pożaru na asfalcie zobaczyli rozjechane pomidory. Intensywny czerwony kolor warzyw w połączeniu z wyobraźnią świadka najwyraźniej stworzył wizję dymiącego paleniska.
Podsumowując tę kulinarno-pożarniczą interwencję:
- Zgłoszenie: dymiące, gorące węgle na środku drogi.
- Rzeczywistość: kilkanaście kilogramów pomidorowej miazgi.
- Finał: brak zagrożenia i nietypowa historia w remizie.
Trudno powiedzieć, co dokładnie widział w oknie samochodu autor zgłoszenia, ale dla dobra swojego i otoczenia niech lepiej następnym razem bierze po pół. Jak widać, na drodze wyobraźnia potrafi płatać figle, zamieniając zwykły ładunek warzyw w sceny rodem z filmu katastroficznego!
Fotografia: pixabay.com

