Zamiast spokoju i relaksu na świeżym powietrzu – krwawy widok i huk wystrzałów. Mieszkańcy szczecińskiego Prawobrzeża od półtora roku żyją w stresie, bo na ich taras regularnie spadają ranne ptaki. Do tej pory doliczyli się już czterech takich przypadków, a ostatni weekend przyniósł ostateczny dowód na to, że na osiedlu grasuje ktoś z bronią śrutową. 🏙️
Ktoś strzela, by dobić?
Ostatnia ofiara osiedlowego „snajpera” spadła na taras z wielkim hukiem, zalana krwią. Mieszkańcy nie mieli wątpliwości, że to nie był nieszczęśliwy wypadek. Weterynarz stwierdził, że ten gołąb dostał dwa strzały, co sugeruje, że sprawca prawdopodobnie chciał dobić ptaka już wtedy, gdy ten ranny wylądował na posesji. „Ja się zastanawiałam, jak to jest możliwe, że gołębie tak nie spadają sobie po prostu z nieba” – mówią zszokowani świadkowie. To nie tylko okrucieństwo wobec zwierząt, ale też realne zagrożenie dla ludzi, bo śrut świszcze tuż obok okien. 💥
Prawnicy i prokuratura w akcji
Sprawa nabrała już oficjalnego biegu. Działacze na rzecz zwierząt podkreślają, że znęcanie się nad stworzeniami to absolutne niedopuszczalne zachowanie, które musi zostać ukarane. Do prokuratury właśnie trafia zawiadomienie, które ma pomóc w namierzeniu osoby traktującej osiedle jak strzelnicę. ⚖️
Niezwykły finał ratunku
Co ciekawe, postrzelony gołąb okazał się prawdziwym VIP-em w świecie ptaków. Aby otrzymać najlepszą opiekę, pojechał specjalną taksówką aż do kliniki we Wrocławiu! Mamy dobre wieści:
- Ptak ma co prawda złamane skrzydło, ale przeżył.
- Lekarze dają mu duże szanse na powrót do zdrowia.
- Specjaliści usunęli z jego ciała śrut, który będzie dowodem w sprawie.
Będziemy bacznie przyglądać się temu, czy policji uda się odnaleźć sprawcę tego osiedlowego skandalu. 🧐
Fotografia: pixabay.com

