Koszalin to nie tor wyścigowy, o czym w miniony weekend przekonali się fani adrenaliny i szybkich samochodów. Pod jednym z miejskich dyskontów miał się odbyć nielegalny zlot miłośników nocnych rajdów, ale zamiast pisków opon, słychać było głównie dźwięk wypisywanych mandatów. 👮♂️
Statystyki, które mrożą krew (w żyłach kierowców)
Mundurowi nie bawili się w podchody i przeprowadzili masową kontrolę. Wyniki akcji robią wrażenie i wyraźnie pokazują, że ulice miast to nie miejsce na sprawdzanie osiągów silnika. Policjanci wzięli pod lupę 75 pojazdów, a bilans tej nocy dla wielu skończył się fatalnie:
- 26 nałożonych mandatów karnych za różnego rodzaju wykroczenia,
- 20 zatrzymanych dowodów rejestracyjnych (auta po prostu nie nadawały się do bezpiecznej jazdy!),
- aż 230 osób przebadanych pod kątem trzeźwości.
Podrobione blachy i zabawa w chowanego
Największy pechowiec nocy wpadł z podrobionymi tablicami rejestracyjnymi, które w ogóle nie należały do jego auta. Za taką „kreatywność” grozi mu teraz nawet do 5 lat więzienia! Organizatorzy takich zlotów starają się być dyskretni – używają zamkniętych grup w sieci i zmieniają lokalizacje w ostatniej chwili. Policja jednak nie śpi i regularnie monitoruje internet, by uciąć takie zabawy w zarodku. 💻👀
Pamiętajcie, że na drogach publicznych bezpieczeństwo to absolutny priorytet, a na zachowania narażające życie innych reakcja zawsze będzie stanowcza. Jeśli chcecie się ścigać, szukajcie profesjonalnych torów, bo w mieście jedyne, co możecie wygrać, to bardzo kosztowna pamiątka od funkcjonariuszy! 🏁🚔
Fotografia, źródło: KMP Koszalin

