Mewy na diecie, czyli stop dla resztek z obiadu
Mewy to dla turystów wielka atrakcja, ale dla mieszkańców Kołobrzegu bywają źródłem codziennych problemów. Pojawił się właśnie konkretny pomysł, aby raz na zawsze ukrócić dokarmianie tych ptaków w przestrzeni publicznej. Główny powód? Niekontrolowane sypanie jedzenia szkodzi i samym ptakom, i porządkowi w mieście. 🏢🧹
Często zapominamy, że społecznicy chcą dobrze, ale niestety dokarmiają dzikie ptaki resztkami z obiadów czy śniadań. Taka dieta serwowana „pod chmurką” nie ma nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem i sprawia, że mewy zamiast szukać pożywienia w naturze, stają się agresywnymi bywalcami miejskich deptaków. 🥓🚫
Turyści mówią: „To ma sens!”
Co ciekawe, goście odwiedzający Kołobrzeg wcale nie bronią sypania okruchów. W rozmowach na promenadzie zdecydowanie przeważa rozsądek. Oto co o pomyśle myślą spacerowicze:
- Nie dokarmiamy, bo wiemy, że nie jest to z pożytkiem dla ptaka. 🕊️
- One muszą sobie same radzić, więc zakaz byłby dobrym rozwiązaniem. 🌊
- Trzeba pomagać z głową, wiadomo, nie jakimś chlebem. 🧠
Wniosek o zmiany w regulaminie korzystania z terenów zieleni miejskiej jest już w rękach urzędników, którzy teraz go przeanalizują. Czy kołobrzeskie mewy przejdą na przymusową dietę? Przekonamy się niebawem, ale już teraz warto pamiętać, by zamiast frytek zabrać na spacer po prostu aparat fotograficzny! 😊📸
Fotografia: pixabay.com
