Cisza, która niepokoi
W Rurzycy zapanowała nienaturalna cisza, ale wcale nie cieszy ona mieszkańców ani tym bardziej strażaków z miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Ich wysłużona syrena alarmowa uległa poważnej awarii i od około miesiąca w remizie panuje głucha cisza, nawet gdy w okolicy dzieje się coś niedobrego. 🛑🚨
Sprawa trafiła już na biurko burmistrza Goleniowa dzięki interwencji lokalnej radnej, która jednocześnie pełni funkcję sołtysa wsi. Diagnoza fachowców jest bezlitosna: stary sprzęt po prostu wyzionął ducha, a serwisant rozłożył ręce, twierdząc, że naprawa nie wchodzi w grę i czas na nową syrenę. Staruszka odeszła na zasłużoną emeryturę, ale zostawiła po sobie sporą lukę w systemie ostrzegania. 🛠️👻
Telefon to nie syrena
Obecnie druhowie muszą polegać wyłącznie na powiadomieniach tekstowych, co bywa bardzo ryzykowne. Jak słusznie zauważono w skierowanym wniosku, strażacy ratują się teraz tylko wiadomościami SMS, ale wystarczy zostawić telefon pod ładowarką w innym pokoju, by po prostu nie usłyszeć wezwania do akcji. 📱💤 W sytuacjach, gdzie liczy się każda sekunda, takie poleganie na technologii komórkowej może utrudnić skuteczne alarmowanie i niesienie pomocy.
Potrzebny konkretny zastrzyk gotówki
Bezpieczeństwo kosztuje i to niemało. Nowoczesny system, który poradzi sobie z nagłośnieniem całej okolicy i będzie spełniał wszystkie surowe wymogi, to wydatek rzędu 50 tysięcy złotych. 💰 Inwestycja ma objąć system o odpowiednim zasięgu, który postawi na nogi całą jednostkę w mgnieniu oka.
Miejmy nadzieję, że gmina szybko znajdzie fundusze na ten cel i w Rurzycy znów zrobi się głośno – oczywiście tylko wtedy, gdy nasi dzielni strażacy będą musieli ruszyć na ratunek! 🤞✨
Fotografia: pixabay.com
