Za nami już 51. edycja Rajdu Monte Karlino, czyli prawdziwego święta dla fanów zapachu benzyny i adrenaliny. Na starcie zameldowali się zawodnicy z Koszalina, Białogardu, Szczecina, a nawet z Trójmiasta czy Bydgoszczy. Rywalizacja toczyła się w czterech klasach pojemności silnika, więc każdy znalazł godnego siebie przeciwnika. 💪
Dziewięć odcinków i niespodziewani kibice
W ciągu dwóch dni rajdowcy mieli ręce pełne roboty. Do pokonania było dziewięć odcinków specjalnych, które rozgrzały do czerwoności Karlino, Białogard i Koszalin. Najwięcej emocji dostarczyły jednak trasy na lotnisku w Zegrzu Pomorskim. Jak słyszymy w rajdowym miasteczku, tamtejsze odcinki są po prostu rewelacyjne, bo nigdy nie wiadomo, co wydarzy się za zakrętem. 🌲
Trasa prowadziła przez asfalt, betonowe płyty i gęste lasy, gdzie natura potrafi zaskoczyć bardziej niż awaria skrzyni biegów. Okazało się, że na leśnym odcinku można było spotkać nawet… stado trzydziestu dzików, które postanowiły sprawdzić formę kierowców! 🐗💨
Adrenalina i walka o centymetry
Dla wielu startujących wyścigi to coś więcej niż sport – to czysta pasja. Choć zabawa na torze jest przednia, trasy wymagają ogromnego skupienia i pokory. Drzewa nie wybaczają, a pobocze potrafi boleśnie zweryfikować błędy, dlatego na trasie liczy się idealna współpraca z pilotem, odrobina szczęścia i solidna porcja adrenaliny. 🏎️💨
W tym roku rajdowcy mierzyli się z trasami m.in. przy:
- hali sportowej w Karlinie,
- Centrum Białogardu,
- Urzędzie Miejskim w Koszalinie.
To było niesamowite widowisko, które po raz kolejny udowodniło, że nasz region rajdami stoi. Gratulujemy wszystkim, którzy dojechali do mety! 🏁✨
Fotografia: pixabay.com

