Święta, święta i… po świętach, ale w szczecińskiej Jadłodzielni przy ul. Żółkiewskiego widać to aż za bardzo. Choć zazwyczaj po hucznym biesiadowaniu spodziewamy się nadmiaru jedzenia, wtorkowy poranek okazał się wyjątkowo „chudy”. Półki świecą pustkami, a lodówki czekają na dostawy od mieszkańców, którzy być może mają jeszcze w kuchniach nadmiar sałatek czy ciast. 🥗🍰
Chętnych więcej niż jedzenia
Sytuacja na miejscu jest jasna: osób, które chciałyby skorzystać z poświątecznego posiłku, jest obecnie znacznie więcej niż tych, którzy dzielą się zapasami. Lada jest pusta, a to, co się pojawiło, zniknęło w mgnieniu oka. Tylko jeden darczyńca przyniósł rano sałatkę, była też ćwikła i kawałek mazurka, ale wszystko rozeszło się błyskawicznie. 💨
Mieszkańcy zaglądają tu z nadzieją, licząc chociaż na podstawowe produkty. „Za późno wyszedłem chyba z domu. Czasami mi brakuje chleba, to przyjdę, bo wiem, że tutaj zawsze będzie chlebek” – przyznają niektórzy, obiecując, że będą zaglądać przez cały tydzień, bo przecież podejście tutaj nic nie kosztuje, a nuż ktoś właśnie doniósł coś pysznego? 🥖🚶♂️
Gdzie można pomóc?
Jeśli Wasze lodówki wciąż pękają w szwach od świątecznych przysmaków, to idealny moment, by uratować jedzenie przed zmarnowaniem i podzielić się z innymi. Jadłodzielnia przy Żółkiewskiego czeka na Wasze dary:
- Miejsce jest otwarte do godziny 18:00.
- W samym Szczecinie znajdziecie łącznie aż 10 takich szafek.
- Można przynosić gotowe dania, pieczywo czy zapakowane produkty o dobrym terminie ważności.
Nie pozwólmy, by pyszności wylądowały w koszu, skoro w mieście jest tyle osób, dla których poświąteczny posiłek to ogromne wsparcie! 🤝🍎
Fotografia: pixabay.com

