Koniec z martwymi strefami?
Przyzwyczailiśmy się, że szybki internet jest niemal wszędzie – w domach śmiga stabilny światłowód, a na zewnątrz korzystamy z LTE lub 5G. Ale co zrobić, gdy wylądujesz w miejscu, gdzie brakuje nadajników? Nadchodzi era łączności satelitarnej, która sprawi, że do złapania kontaktu wystarczy Ci tylko kawałek czystego nieba. 🌌
Kto tu dzieli i rządzi?
Na ten moment rynek należy do największych graczy. Niekwestionowanym liderem jest Apple, który zgarnia ponad 71 proc. wszystkich takich urządzeń. Na podium załapał się też Samsung oraz Huawei, a stawkę zamyka Google wraz z Honorem. Co ciekawe, choć Apple wdrożyło satelity w swoich telefonach już ponad 3,5 roku temu, w Polsce wciąż czekamy na pełne wsparcie ich usług. Tymczasem użytkownicy smartfonów Google Pixel mogą już korzystać z tej kosmicznej technologii nad Wisłą. 🍎🆚📱
Luksus, który trafi pod strzechy
Obecnie, żeby „pogadać z kosmosem”, trzeba wyłożyć kilka tysięcy złotych na najdroższego flagowca. Wciąż brakuje na rynku solidnych średniaków, które oferowałyby takie bajery, a przecież to właśnie ten segment jest kluczowy, by technologia trafiła do każdego z nas. Ale spokojnie, zmiany są tuż za rogiem! 💸
Co przyniesie przyszłość?
- Do 2030 roku niemal co drugi kupowany smartfon będzie wspierał łączność satelitarną.
- Satelitarne SOS stanie się standardem, a nie luksusowym dodatkiem dla wybranych. 🆘
- Większą rolę odegrają otwarte systemy oraz operatorzy telekomunikacyjni, którzy coraz mocniej stawiają na satelity.
Szykuje się prawdziwa rewolucja – łączność satelitarna zaraz będzie tak naturalna, jak aparat w telefonie! 🌍✨

