Zamiast drążyć głębokie szyby, kruszyć tysiące ton skał i znosić nieznośny hałas maszyn, do pozyskania cennych surowców może wkrótce wystarczyć zwykły siewnik i garść nasion. Naukowcy z amerykańskiego Oak Ridge National Laboratory intensywnie pracują nad rewolucyjną metodą zwaną fitogórnictwem. Cały pomysł opiera się na sprytnym wykorzystaniu tak zwanych hiperakumulatorów – wyjątkowych roślin, które niczym żywe gąbki wyciągają z podłoża ogromne ilości niklu i bezpiecznie odkładają go w swoich liściach, zupełnie nie robiąc sobie przy tym krzywdy.
Do pierwszych testów badacze wybrali dobrze znane także z polskich pól tobołki polne. Choć roślina uchodzi za pospolity chwast, błyskawicznie rośnie i doskonale radzi sobie w trudnych warunkach. W nowoczesnym laboratorium sprawdzono aż 360 sadzonek z różnych stron świata, a do analizy tysięcy danych zaprzęgnięto sztuczną inteligencję wspieraną przez superkomputer Frontier. Maszyna w zaledwie kilkadziesiąt sekund wykonywała mrówczą pracę, która ludziom zajęłaby setki godzin, typując okazy najlepiej magazynujące metal.
Po zakończeniu wegetacji zielona biomasa jest zbierana, suszona i spalana. Z powstałego popiołu chemicy bez problemu odzyskują czysty surowiec, gotowy do zasilenia fabryk produkujących baterie do elektryków, sprzęt wojskowy czy stal nierdzewną. To genialna szansa na opłacalne zagospodarowanie gleb zdegradowanych przez dawny przemysł, a naukowcy już zapowiadają, że po niklu przyjdzie czas na kobalt i cenne pierwiastki ziem rzadkich! 🔋🌍
Fotografia: pixabay.com

