Przełom października i listopada to coroczny dzwonek alarmowy dla każdego właściciela czterech kółek. Letnie ogumienie wraz ze spadkiem temperatur traci elastyczność i przestaje gwarantować odpowiednią przyczepność na śliskiej nawierzchni. Choć w Polsce – w przeciwieństwie do wielu europejskich państw – nie ma prawnego obowiązku sezonowej zmiany ogumienia, zasady bezpieczeństwa są w tej kwestii jednoznaczne.
Kluczowy wskaźnik stanowi dobowa temperatura powietrza. Gdy średnia spada poniżej 7 stopni Celsjusza, letnia mieszanka gumy twardnieje i traci swoje właściwości. Zimowe opony powinny znaleźć się na felgach ze sporym wyprzedzeniem, zanim z nieba polecą pierwsze płatki śniegu. Czekanie na biały paraliż zazwyczaj kończy się wielogodzinnym staniem w kolejkach do serwisów wulkanizacyjnych.
Podejście zmotoryzowanych bywa zróżnicowane – wielu kierowców decyduje się na szybką wymianę jeszcze przed weekendem, część wybiera modele wielosezonowe do spokojnej jazdy po mieście, a inni wciąż czekają na rozwój pogody. Warto pamiętać, że jeden porządny komplet opon zimowych wystarcza na cztery lub pięć sezonów. Wczesna wizyta w warsztacie zapewnia spokojną głowę na każdym mokrym i zmarzniętym zakręcie. 🚙
Fotografia: pixabay.com

