Nowoczesne algorytmy potrafią stworzyć fałszywe nagranie, które bez problemu oszuka ludzkie oko, ale w starciu z prawami optyki sprawa wygląda zupełnie inaczej. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) skonstruowali innowacyjny detektor, który zamiast męczyć wyłącznie cyfrowe procesory, wykorzystuje do obliczeń zwykłą wiązkę światła.
Całość działa w sprytnym systemie hybrydowym. Najpierw komputer wycina z nagrania klatki z twarzą i zamienia je w specjalny wzór fazowy, a potem pałeczkę przejmuje optyka. Światło przechodzi przez modulator oraz układ dyfrakcyjny i samo wykonuje kluczową matematykę. Fotodetektory mierzą sygnał na mecie, natychmiast wskazując, czy wideo to autentyk, czy fałszywka. W testach na popularnym zbiorze Celeb-DF sprzęt sprawdzał piętnaście filmów jednocześnie, osiągając czułość na poziomie 99,86%!
System poradził sobie nawet z zaawansowanym generatorem Veo 3 od Google, osiągając niemal 95% dokładności po minimalnym dostrojeniu. Co najważniejsze, optyczny etap zużywa nawet o 95% mniej energii niż klasyczne układy cyfrowe. Nie chodzi o to, by od razu automatycznie usuwać filmy z sieci, lecz by stworzyć ultraszybkie pierwsze sito odsiewające miliony podejrzanych nagrań w mediach społecznościowych. Prawa fizyki po raz kolejny udowadniają swoją wyższość ⚡.
Fotografia: pixabay.com

