Studenckie życie miało uczyć zaradności, ale ostatnio nawet zwykłe wstawienie prania zaczyna przypominać luksus ponad stan. Mieszkańcy domów studenckich Uniwersytetu Szczecińskiego głośno protestują przeciwko opłatom sięgającym 12 złotych za jeden cykl w pralce 💰. To jedna z najwyższych stawek w kraju – dla porównania na Uniwersytecie Jagiellońskim koszt wynosi 6–7 złotych, a żacy w Bydgoszczy czy Łodzi korzystają z urządzeń w ramach standardowego wyposażenia pokoju.
Dla młodych ludzi cena prania w akademiku jest drastycznie wyższa niż koszt cyklu w domu, który wynosi zaledwie 2,50–3,50 zł. W efekcie wielu studentów woli odkładać pranie tygodniami i wozić wypchane torby do rodzinnych miejscowości. Codziennego funkcjonowania nie ułatwia też liczba urządzeń: w trzech czynnych akademikach (Bakałarz, Portowiec i Kordecki) mieszka ponad tysiąc osób, a do dyspozycji jest zaledwie po kilka pralek obsługiwanych przez zewnętrzną firmę. Czwarty budynek, Belferek, jest w tym roku zamknięty ze względu na remont.
Koszty prania to kolejny cios w studencki budżet obok drożejącego zakwaterowania i braku tanich stołówek na wydziałach. Jeśli opłaty nie spadną, tradycyjne wietrzenie ubrań za oknem może stać się nowym symbolem studenckiego przetrwania!
Fotografia: pixabay.com
