To były wyjątkowo nerwowe negocjacje, ale ich finał w Luksemburgu okazał się gigantycznym sukcesem dla polskiej floty rybackiej. Ministrowie rolnictwa unijnych państw odrzucili radykalne propozycje urzędników z Brukseli, którzy domagali się potężnych redukcji limitów połowowych na Morzu Bałtyckim. Stanowczy sprzeciw Polski wspartej przez inne kraje bałtyckie przyniósł upragniony kompromis. 🚢
Najważniejsza wiadomość dotyczy dorsza. Choć od kilku lat obowiązuje zakaz celowego połowu tej ryby w celu odtworzenia stada, to nadal trafia ona do sieci przy okazji połowów innych gatunków. Urzędnicy planowali ściąć dopuszczalny przyłów nawet o osiemdziesiąt osiem procent, co w praktyce sparaliżowałoby pracę wielu kutrów. Ostatecznie żadnych cięć nie będzie, a rybacy mogą spokojnie kontynuować rejsy. ⚓
Na tym jednak dobre wieści się nie kończą! Limity na połów śledzi w centralnej części Bałtyku wzrosną w przyszłym roku aż o siedemdziesiąt jeden procent, a kwoty na szproty poszybują w górę o czterdzieści cztery procent. Smażalnie w pasie nadmorskim mogą spać spokojnie – świeżej ryby w nadchodzącym sezonie na pewno nie zabraknie. 🍽️🐟
Fotografia: pixabay.com

