Rozmowa ze zmarłym krewnym przestała być motywem rodem z filmów science fiction i stała się komercyjną usługą. Tak zwane tanatoboty wykorzystują zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji, analizując archiwalne wpisy z mediów społecznościowych, wiadomości tekstowe oraz nagrania głosu, by stworzyć wirtualną replikę osoby, która odeszła. 📱
Choć w założeniu cyfrowe awatary miały nieść ukojenie w najtrudniejszych chwilach żałoby, badacze z prestiżowego Uniwersytetu Cambridge biją na alarm. Wirtualne postacie mogą stać się źródłem głębokiego uzależnienia emocjonalnego, wyczerpania psychicznego, a w skrajnych przypadkach prowadzić do tragicznych w skutkach załamań nerwowych. Dodatkowym problemem jest komercjalizacja – twórcy oprogramowania szukają sposobów na zarobek i mogą sprawić, że wygenerowany bot głosem bliskiej osoby zarekomenduje zakup obiadu czy usługi. 💸
Pojawiają się również fundamentalne pytania o etykę i prawa do wizerunku, ponieważ zmarły nie ma żadnego wpływu na to, jakie treści wygeneruje po śmierci algorytm. Naukowcy apelują o natychmiastowe uregulowanie rynku, wprowadzenie ograniczeń wiekowych oraz bezwzględną informację o tym, że po drugiej stronie ekranu odpowiada jedynie zimny kod, a nie człowiek. 🛑
Fotografia: pixabay.com
