Samotny wózek sklepowy na środku osiedlowego trawnika to widok, który zawsze budzi konsternację. Wygląda jak błąd w symulacji rzeczywistości – przedmiot wyrwany ze swojego naturalnego środowiska, jakim jest lśniąca podłoga marketu, nagle ląduje w krzakach. Kto go tam zostawił? Czy to wybryk młodzieży, czy może ktoś potrzebował transportu dla cięższych gabarytów? Choć wózki porzucone na mieście są mniej irytujące niż wszechobecne hulajnogi elektryczne, dla sklepów stanowią one realny koszt i problem.
Koniec z wycieczkami poza parking
Okazuje się, że sklepy przestają przymykać oko na te „anomalie”. Jak donoszą media branżowe, w Niemczech jedna ze znanych sieci handlowych wprowadziła innowacyjne zabezpieczenie. Rozwiązanie brzmi jak z filmu sci-fi, a jest banalnie proste i skuteczne:
- W nawierzchnię wokół sklepu wbudowano specjalne pasy magnetyczne.
- Wyznaczają one niewidzialną granicę strefy zakupowej.
- Gdy klient (lub złodziej) spróbuje wyjechać wózkiem poza ten teren, przednie koła automatycznie się zablokują.
Dalsza jazda staje się niemożliwa, co skutecznie zniechęca do „pożyczania” sprzętu na zawsze. Pierwsze testy wykazały, że liczba znikających wózków drastycznie spadła.
Polska idzie w drugą stronę?
Ciekawe jest to, jak różnie podchodzimy do tematu w naszym kraju. Podczas gdy za zachodnią granicą uszczelnia się system, w Polsce ostatnio obserwujemy luzowanie zasad. Wiele popularnych marketów, m.in. w Warszawie czy na Śląsku, zrezygnowało z konieczności wkładania monet lub żetonów.
Sklepy stawiają na zaufanie i wygodę klientów, licząc, że brak uciążliwego szukania drobnych przyciągnie kupujących. Pytanie tylko, czy w obliczu plagi „wędrujących wózków”, polskie sieci nie będą musiały wkrótce sięgnąć po niemieckie, magnetyczne rozwiązania.
Fotografia: pixabay.com

