To nie jest zwykła wizyta – do Gdańska właśnie zawitał Leonardo da Vinci. Nie mówimy jednak o słynnym malarzu, a o gigantycznym statku, który jest uznawany za jeden z najnowocześniejszych i najbardziej wydajnych kablowców na całym globie. Jednostka wpłynęła do Gdańskiej Stoczni Remontowej, gdzie przejdzie planowane prace konserwacyjne.
Morska potęga w liczbach
Statek robi wrażenie nie tylko technologią, ale i gabarytami. Został zbudowany na specjalne zamówienie dla światowego lidera branży energetycznej, a koszt jego powstania wyniósł około 170 mln euro. Co dokładnie potrafi to cacko?
- Ma około 171 metrów długości i 34 metry szerokości.
- Potrafi kłaść kable na ekstremalnej głębokości dochodzącej do 3000 metrów.
- Posiada dwie ogromne karuzele o łącznej ładowności aż 17 tysięcy ton.
- Może jednocześnie układać i zakopywać kable, co czyni go prawdziwym terminatorem w swojej branży.
Z wielkich projektów do polskiej stoczni
Jednostka ma na koncie udział w naprawdę „grubych” projektach energetycznych. Budowała między innymi korytarz energetyczny łączący Sycylię z Sardynią oraz specjalną energetyczną autostradę między Wielką Brytanią a Niemcami. Nic dziwnego, że w branży mówi się o nim jako o najskuteczniejszym układaczu kabli na rynku. ✨
Teraz ten technologiczny cud techniki ma chwilę przerwy od wielkich zleceń. Od 2 maja stacjonuje w Gdańsku, by przejść planowany remont. Co ciekawe, choć Leonardo wciąż jest w ścisłej światowej czołówce, niedługo na horyzoncie pojawi się konkurent. Nowy statek Fleeming Jenkin ma odebrać mu palmę pierwszeństwa pod względem ładowności w drugiej połowie 2026 roku. Póki co jednak, to właśnie on rządzi na wodach i możemy go podziwiać u nas! ⚓
Fotografia: Gospodarka Morska Youtube
