Drożdże zazwyczaj kojarzą nam się z zapachem domowego chleba, pizzą albo chłodnym piwkiem. Tymczasem badacze z Chalmers University of Technology postanowili wykorzystać je w zupełnie inny sposób i wprowadzili je… prosto do świata architektury wnętrz! 😮 Stworzyli plastyczną masę, którą można bez problemu drukować w 3D, a efekt końcowy ma spore chances namieszać na rynku paneli, tekstyliów i syntetyków.
Choć brzmi to jak przepis na osobliwe ciasto, to czysta inżynieria. W składzie tego ekologicznego miksu znajdziemy dezaktywowane drożdże piekarskie, włókna celulozowe z drewna, alginian z alg brunatnych, roślinną glicerynę oraz wodę. Każdy składnik ma tu swoją supermoc. Celuloza dba o wytrzymałość, alginian pilnuje, żeby konstrukcja się nie zapadała podczas druku, a gliceryna dodaje elastyczności, by całość nie była zbyt krucha. 💪 Z tych składników powstaje miękki hydrożel, który ląduje w drukarce 3D i jest formowany w temperaturze pokojowej. Zero marnowania energii na energochłonne wypalanie!
Najlepsze w druku 3D jest to, że zapominamy o tonach odpadów. W tradycyjnym wykończeniówkowym świecie mnóstwo materiału marnuje się podczas docinania, wycinania i frezowania płyt. Tutaj drukarka nanosi biomasę dokładnie tam, gdzie trzeba. Zapomnijcie jednak o budowaniu z tego ścian nośnych czy całych domów – to lekki biomaterial stworzony z myślą o panelach ściennych, ściankach działowych czy osłonach filtrujących światło. 🧱❌
Materiał potrafi świetnie bawić się światłem. Zależnie od dokładnej receptury, może przepuszczać od około 5,6 do ponad 31 procent światła, działając jak stylowa, półprzezroczysta przesłona w biurze lub mieszkaniu. Naturalnie ma ciepłe, żółto-brązowe odcienie, ale można go modyfikować naturalnymi pigmentami. Do tego jego wytrzymałość na rozciąganie jest naprawdę obiecująca, więc konstrukcja nie rozpadnie się od samego patrzenia! 🥰
Zanim jednak drożdżowe panele trafią pod strzechy, specjaliści muszą jeszcze dokładnie zbadać ich odporność na ogień, wilgoć oraz to, jak znoszą próbę czasu. Kierunek jest jednak genialny. Nasze wnętrza są dziś przeładowane plastikiem, laminatami i chemią, z którą po remoncie nie ma co zrobić. Taki biopochodny materiał po zużyciu po prostu bezproblemowo wróci do naturalnego obiegu. Kto wie, może niedługo zamiast do marketu budowlanego, po materiały na remont będziemy biegać do piekarni? 🥖
Fotografia: pixabay.com

